Jazzowy Odwyk: 6 płyt z nurtu duchowy jazz, które uciszą Twój wewnętrzny hałas
- ROBERT KOZUBAL

- 10 maj
- 3 minut(y) czytania
Zaktualizowano: 11 maj
Żyjemy w czasach permanentnego ataku dźwięków. Powiadomienia, szum informacyjny, absurdalny pośpiech. Czasami jedynym sposobem na zachowanie pionu jest radykalne odcięcie się od zgiełku. Zapomnij o generycznych playlistach „chillout” – one tylko ślizgają się po powierzchni. Jeśli szukasz autentyczności i muzyki, która ma duszę, oto Twoja mapa drogowa po krainie jazzu, który leczy.
1. Fundament: Alice Coltrane – Journey in Satchidananda
Nie da się mówić o duchowości w muzyce bez Alice. Po śmierci męża zamieniła ból w mistyczną podróż. Harfa, hinduska tanpura i dzwonki tworzą tu przestrzeń bez granic. To nie jest koncert; to rytuał, który zaprasza do wejścia w głąb siebie.
Dla kogo: Dla tych, którzy czują, że świat stał się zbyt ciasny.
Wrażenie: Powolne zanurzanie się w ciepłej, bezpiecznej wodzie.
2. Nowoczesna lekkość: Jasmine Myra – Horizons
Jasmine to nowa twarz brytyjskiego duchowego jazzu. Jej muzyka jest jak poranne słońce wpadające przez okno – jasna, klarowna i niezwykle optymistyczna. Nie ma tu agresji, jest za to piękna orkiestracja i łagodność.
Dla kogo: Dla osób przebodźcowanych, szukających porządku.
Wrażenie: Spacer brzegiem morza tuż po wschodzie słońca.
3. Architektura skupienia: Matthew Halsall Oneness
Halsall udowodnił, że Manchester może brzmieć jak środek lasu. Płyta Oneness to fascynujący wgląd w same początki jego drogi – zapis momentu, w którym narodziła się jego unikalna wizja duchowego jazzu. Co ciekawe, te nagrania powstały już w 2008 roku, ale przeleżały w archiwach Gondwana Records ponad dekadę, zanim Matthew uznał, że nadszedł właściwy czas, by się nimi podzielić.
To właśnie w tych sesjach, pełnych eksperymentów i poszukiwań, wykuwało się brzmienie legendarnej już dziś Gondwana Orchestra. Na płycie słyszymy narodziny muzycznych więzi z artystami, którzy stali się filarami świata Halsalla – harfistką Rachel Gladwin, basistą Gavinem Barrasem czy saksofonistą Natem Birchallem. To muzyka celebrująca jedność, organiczna i precyzyjna, która uczy nas, że na prawdziwy spokój czasem warto zaczekać.
Dla kogo: Dla tych, którzy chcą poczuć się „tu i teraz” i doceniają ewolucję artystycznej prawdy.
Wrażenie: Obserwowanie powolnego ruchu chmur na czystym niebie, z dala od zgiełku miasta.
4. Głos natury: Ptaki Polski – Ptaki Polski
To projekt wyjątkowy – jazz, który wraca do korzeni i ziemi oraz wykorzystuje głosy ptaków. Granica między instrumentem a śpiewem ptaków zaciera się, tworząc pierwotną harmonię. To muzyka dla tych, którzy tęsknią za naturą, będąc uwięzionymi w betonie. Dużo elektroniki, wspaniałe popisy Mazzola na klarnecie. No i teksty o poszczególnych gatunkach ptaków polskich czytane przez Filipa Kosiora.
Dla kogo: Dla poszukiwaczy naturalnego wyciszenia, blisko natury, jazz z głosami ptaków
Wrażenie: Leżenie na trawie w środku majowego lasu.
5. Dialog z czasem: Komosiński/Mazzol – Pory
Mazzol i Komosiński wchodzą w nastrojowy dialog, który jest studium nastroju i przemijania. Jest tu mrok, ale taki, który daje poczucie bezpieczeństwa. Idealna płyta do słuchania w samotności, przy zgaszonym świetle.
Dla kogo: Dla miłośników głębokiej introspekcji i melancholii.
Wrażenie: Spokojna rozmowa z samym sobą przy dogasającym kominku.
6. Pejzaż totalny: Grzech Piotrowski – Horizon
O tej płycie pisałem już na blogu, że „Horizon” to album, który ujarzmia słuchacza swoim obezwładniającym spokojem. Wchodzi do duszy bez pukania i osadza siłą w codziennym biegu, nie dając przy tym żadnej szansy na ucieczkę w bezpieczną, lecz trywialną powierzchowność.
Ta muzyka działa niczym hamulec ręczny zaciągnięty gwałtownie w życiowym pędzie, lecz w przeciwieństwie do drogi, tutaj nie grozi nam katastrofa – jedyne, co może nas spotkać, to zbawienne opamiętanie, nagłe zatrzymanie się i prawdziwa, głęboka pobudka. Właśnie w tym geście „Horizon” zaczyna krzyczeć ciszą, stając się najczystszą i najbardziej radykalną formą buntu przeciwko hałaśliwym czasom, w których przyszło nam żyć.
Więcej o tej płycie:
Jak tego słuchać? (Twój rytuał)
Odłóż telefon do innego pokoju.
Przygotuj ulubioną herbatę (polecam Oolong, który parzy się powoli, dając czas na wyciszenie).
Usiądź wygodnie.
Nie analizuj techniki gry, Jazz to nie elitarny klub
poczuj, co te dźwięki robią z Twoim tętnem.
to przestrzeń, która należy do każdego, kto ma odwagę się w niej zatrzymać.





Komentarze