wrrgtyzdupeeeeegramodłąęćwy, czyli David Moss – Full House
- ROBERT KOZUBAL

- 12 sie
- 3 minut(y) czytania

Wybite zęby grzebienia, rury PCV cięte na wymiar, strzelający pistolet na kapiszony i emaliowana miednica pełna wody – to nie lista zakupów w markecie budowlanym, tylko instrumenty genialnej dźwiękowej jatki, którą na płycie Full House rozpętał guru nowojorskiej awangardy, David Moss. W jego rękach każdy złom to instrument, a jego "muzyka" leży tak daleko od jakiegokolwiek mainstreamu, jak to tylko możliwe – musisz tego spróbować, zanim znudzony uznasz, że w życiu słyszałeś już wszystko.

Właśnie ukazała się świeża reedycja tego zremasterowanego dzieła nakładem wytwórni yatak i każdy, kto chce poznać prawdziwą awangardę, musi tę płytę kupić albo odpalić ją raz w życiu w streamingu. Gdzie? A klikajże poniżej, ale lepiej najpierw se przeczytaj do końca
Jak to nagrywali? Lata temu David Moss wszedł sobie do kultowego BC Studio w Brooklynie, zwoławszy przedtem na omówioną godzinę stado największych dziwadeł nowojorskiej sceny i wspólnie stworzyli, a w zasadzie wybuczeli, wyprykali, wyparskali i wyhukali 19 numerów. Nagrywane były one na żywo, na setkę, bez poprawek i dogrywek. Efekt? Jedna z najdziwniejszych, najbardziej szalonych i popieprzonych płyt w historii muzyki.
A przecież sam Moss (kurna, l;udzie, to jest rocznik 1949, a zatem grzecznie, grzecznie proszę) zaczynał grzecznie, po bożemu i tradycyjnie – od perkusji. Dziś to jednak fenomen solowych występów ze stoiskiem pełnym wokalnych rekwizytów, dziwacznych przedmiotów i elektroniki. Docenił go sam Luciano Berio (aaaa tam, wiecie, to taki słynny kompozytor awangardowy), komponując utwór specjalnie z myślą o nim.
Lista nazwisk i składów, z którymi brał się za łby na scenie, robi totalne wrażenie: Uri Caine (pianista jazzowy i kompozytor), Carla Bley (legendarna pianistka i kompozytorka jazzowa), Fred Frith (awangardowy gitarzysta i improwizator), Arto Lindsay (no-wave'owy gitarzysta i wokalista), Heiner Goebbels (kompozytor i reżyser teatralny), Koichi Makigami (eksperymentalny wokalista i poeta performatywny), Ensemble Modern (orkiestra współczesnej muzyki poważnej), Golden Palominos (alternatywny superzespół rockowy), Otomo Yoshihide (turntablista i eksperymentalny gitarzysta), Christian Marclay (artysta wizualny i pionier turntablizmu) czy Denseland (eksperymentalne trio post-punkowe).
To szalone onomatopeje, krzyki, wrzaski i charkania, które składają się w nieprawdopodobną całość. Dopiero w piątym utworze włącza się bas! Ludzie kochani, to można zrobić tylko w Nowym Jorku. Wszędzie indziej postukaliby się w głowy i spytali: co ty chłopie bierzesz, daj namiar.
Lecz mylą się Ci, którzy nic w tym nie widzą. To jest szalony pojazd, to wielki wóz ludzkiej fantazji, nieograniczonych możliwości. Ten rytm, te dziwaczne wyrazu wykrzyczane w języku, którego nie ma, cały niewiarygodny anturaż płyty, na której w mojej ocenie tradycyjne instrumenty tylko przeszkadzają. Caca płyta. Klasyk.
Śmietanka współtwórców (z kim Moss wszedł w wokalno-dźwiękowe duety na tej płycie):
John Zorn (saksofonista, kompozytor, ikona nowojorskiej awangardy) – saksofony, stroiki, gwizdki
Fred Frith (gitarzysta, eksperymentator, pionier avant-rocka) – gitara elektryczna, uszkodzona elektronika
Bill Laswell (basista, producent muzyczny, wirtuoz fusion i dubu) – gitara basowa (ten, który wchodzi dopiero w 5. numerze!)
Arto Lindsay (gitarzysta no-wave, wokalista, producent) – gitara, wokalne hałasy
Christian Marclay (artysta dźwiękowy, pionier turntablizmu) – gramofony, destrukcja winyli
Phil Minton (wokalista, improwizator, mistrz ekstremalnych technik wokalnych) – głos, ekstremalne techniki wokalne
Arsenał i przedmioty użyte do nagrania:
Aparat mowy: charkanie, prychanie, świst, wybuchy śmiechu, onomatopeiczne wrzaski i mruczenie
Instrumenty: spreparowana gitara, rozstrojony bas, saksofony, flety, oboje
Gramofony i taśmy: igły skaczące po zniszczonych płytach winylowych, sprzężenia
Zestaw perkusyjny i obiekty: metalowe puszki, garnki, blachy, pręty, sprężyny, zabawkowe gwizdki, plastikowe rury i drobny złom studio-kuchenny





Komentarze