top of page
prelegenci

Voices of Human Consciousness: Dojrzały dialog pod batutą Doroty Piotrowskiej

Zaktualizowano: 3 dni temu

Dojrzała, zbalansowana, porywająca – to trzy słowa, które będą mi się kojarzyć z tą płytą. Choć od oficjalnej premiery na Festiwalu Jazz nad Odrą (25 kwietnia) minęło zaledwie kilka dni, album Voices of Human Consciousness Doroty Piotrowskiej już teraz wyrasta na jedno z najważniejszych wydarzeń jazzowego kalendarza 2026 roku.


Dorota, czyli Obywatelka świata


Kim jest kobieta, która skrzyknęła taką ekipę i postawiła polską perkusję w centrum globalnego dialogu? Dorota Piotrowska to perkusistka pochodząca z Lubina, która swoją pozycję w samym sercu nowojorskiej sceny jazzowej wypracowała konkretnym warsztatem i uporem. Jest absolwentką prestiżowej The New School for Jazz and Contemporary Music, a jej nazwisko od lat gości na afiszach najważniejszych nowojorskich klubów.

Jej portfolio to imponująca lista współpracy z gigantami – od Caecile Norby po Sisters in Jazz. To nie tylko sprawna technicznie perkusistka, ale przede wszystkim artystka świadoma społecznie, która wierzy, że muzyka ma moc zmieniania świata. Na Voices of Human Consciousness widać to najwyraźniej – tutaj perkusja nie tylko nadaje rytm, ona prowadzi narrację o porozumieniu ponad podziałami. To Dorota jest tu siłą napędową i liderką, która zaprasza nas do świata swojej muzycznej metafizyki.


Legenda, która oddaje pole

Wsparcie dla wizji Piotrowskiej płynie z najwyższej możliwej półki. W centrum projektu Sound Circle stoi postać legendarna – Greg Osby. Saksofonista, który od lat 80. kształtuje oblicze nowoczesnego jazzu, w tym projekcie przyjmuje rolę wyjątkową. Choć to kompozytor-legenda i producent o światowej renomie, tym razem świadomie oddaje pole polskiej perkusistce. Ta współpraca to dowód najwyższego uznania dla talentu Doroty; Osby nie tylko współtworzy brzmienie albumu, ale swoim doświadczeniem podkreśla wagę pytań, jakie Piotrowska stawia w swojej muzyce.


Północny powiew: Hildegunn Øiseth

Szczególne miejsce w tej muzycznej konstelacji zajmuje Hildegunn Øiseth. Norweska trębaczka wnosi do projektu Sound Circle unikalną estetykę skandynawskich fiordów. Jej gra to pomost między surowością Północy a emocjonalnym żarem, który bije z kompozycji Piotrowskiej. Øiseth, znana z poszukiwania własnego, niemal mistycznego brzmienia (często wykorzystująca róg kozi), nadaje albumowi głębi i przestrzeni, która sprawia, że „Głosy ludzkiej świadomości” brzmią tak autentycznie i wielowymiarowo.


Globalny tygiel Sound Circle


Projekt Doroty Piotrowskiej nadaje hasłu „jazz jako język uniwersalny” namacalny kształt. Obok liderki, Osby’ego i Øiseth, skład dopełniają wybitni artyści z różnych kręgów kulturowych:

  • Ameen Saleem – kontrabasista z USA, fundament sekcji rytmicznej;

  • Tarek Yamani – libański pianista łączący jazz z tradycją Wschodu;

  • Barbaro Crespo „Machito” – kubański perkusjonista, dodający południowego ognia.

Gościnnie na płycie usłyszymy również Sanem Kalfę oraz Leszka Możdżera, co czyni z tego wydawnictwa prawdziwe forum międzynarodowej wymiany artystycznej.


O samej muzyce...

Osobiście uwielbiam przemyślane projekty perkusistek i perkusistów, którzy w tle wyprawiają cuda (posłuchajcie sobie Psychomachii albo Cirille in Motian), a jednocześnie oddają szerokie pole innym doskonałym muzykom. Czasami na tym albumie wręcz ma się wrażenie, że liderem jest Yamani albo Osby – i to świadczy o klasie Doroty. Do tego profesjonalizm składu nie zamordował emocji, a przecież najfajniejsza muzyka bez nich nie jest na dłuższą metę strawna.

Piotrowska kroczy szerokim traktem; słychać tu jej naturę poszukującą tego właściwego brzmienia, dźwięku i układu – jak na rasową jazzmankę przystało, która nieustannie goni za tymi idealnymi współbrzmieniami. Czuć w tym wszystkim także miłość do fajnych melodii, a ja w tej muzyce usłyszałem dodatkowo wrodzoną radość i łagodność liderki – bo jakże kojąco zaczyna się ta płyta w utworze Cambria! Jakże wspaniale płynie jej nurt w kompozycji Lothlórien - to zupełnie inna geografia dźwięku, skok w etno - jazz!

Mnie jednak najbardziej ujęły kawałki z samego końca płyty, co tylko potwierdza, jak świetnie Dorota to wszystko zaplanowała. Spark i Circle 1 to małe arcydzieła. W pierwszym bas zabiera nas w podróż w czasie do zadymionych klubów Nowego Jorku – słychać tam ducha muzyki gigantów, tych największych, do których tak fani jazzu i muzycy lubię się odwoływać. Drugi zaś jest cudowną opowieścią, tkaną misternie i łagodnie przez Hildegunn Øiseth. To muzyka-mgła, muzyka-modlitwa z kojącą aurą. Muzyka, którą winno się żegnać każdy dzień z wdzięcznością za to, że się po prostu wydarzył, i za to, że mieliśmy szczęście go przeżyć.


Metafizyka stroju 432 Hz – o co w tym właściwie chodzi?

Voices of Human Consciousness to projekt dopracowany w najmniejszym detalu – także tym niesłyszalnym na pierwszy rzut ucha, ale odczuwalnym dla duszy. Mówiąc najprościej: chodzi o to, jak „wysoko” lub „nisko” nastrojone są instrumenty względem siebie. To temat, który w świecie muzyki budzi ogromne emocje – od czysto technicznych, po niemal mistyczne.

Oto rozbicie tego zagadnienia na czynniki pierwsze:

  1. Czym jest standardowe 440 Hz? Większość muzyki, którą słyszysz w radiu czy na Spotify, jest nastrojona tak, że dźwięk A (razkreślne) wibruje z częstotliwością 440 razy na sekundę. To międzynarodowy standard (ISO 16), ustalony w XX wieku, aby muzycy z różnych krajów mogli łatwo grać razem bez rozstrajania się.

  2. Dlaczego akurat 432 Hz? Obniżenie stroju o te 8 Hz sprawia, że cały utwór brzmi odrobinę niżej. Choć dla przeciętnego ucha różnica jest subtelna, zwolennicy tego stroju twierdzą, że jest on „cieplejszy” i łagodniejszy – dźwięk wydaje się mniej agresywny i bardziej relaksujący. Istnieją też teorie, że częstotliwość 432 Hz jest powiązana ze złotym podziałem czy naturalnymi wibracjami natury.

  3. Dlaczego to brzmi „naturalnie i organicznie”? W przypadku tego albumu instrumenty nastrojone do 432 Hz dają głębszy, bardziej rezonujący ton. Organiczność odnosi się tu do wrażenia, że dźwięk nie jest wymuszony przez sztywne standardy, lecz płynie swobodnie, przypominając brzmienie dawnych instrumentów. To trochę jak przejście z ostrego światła ledowego na ciepły blask świec lub zachodzącego słońca.

  4. Co to ma wspólnego z metafizyką? Wybór 432 Hz to sygnał, że ten album nie jest tylko produktem komercyjnym. To próba nawiązania kontaktu z „energią wszechświata” i wprowadzenia słuchacza w stan głębokiego skupienia. Artysta mówi nam: „Zwalniamy, wracamy do korzeni, chcemy, żebyś poczuł tę muzykę całym ciałem, a nie tylko ją usłyszał”.


W skrócie: posłuchałem płyty, które autorzy są bardzo świadomi brzmeiniowego kerunku. Dorota Piotrowska i jej zespół rezygnują z „technicznej perfekcji” współczesnego standardu na rzecz brzmienia, które ma być bardziej ludzkie, duchowe i kojące. To trochę jak wybór między idealnie gładką, plastikową powierzchnią a naturalnym, lekko chropowatym drewnem – to drugie ma jednak w sobie „duszę”.


Całość przekazu domyka okładka autorstwa Wojciecha Siudmaka. Grafika mistrza realizmu fantastycznego idealnie koresponduje z muzyką, czyniąc z albumu wydanego wspólnie przez Inner Circle Music oraz oficynę Teraz, dzieło totalne.



Komentarze


bottom of page