top of page
prelegenci

SongAh Chae Trio – All Day Long (10 lipca 2026)


To według mnie jedna z najlepszych płyt tegorocznych, arcydzieło. Mówię to z pełnym przekonaniem, choć – biję się w piersi – nie miałem pojęcia o istnieniu tej artystki. SongAh Chae, południowokoreańska pianistka i kompozytorka rezydująca w Walencji, nagrała z materiałem All Day Long rzecz absolutnie zwalającą z nóg. Uchylam melonik przed tą nadwrażliwą Koreanką  – stworzyła coś, co zostanie w mojej głowie na bardzo długo, może na zawsze. Genialne.


Krążek, który oficjalnie wychodzi 10 lipca 2026 roku, to finał większego, trzyalbumowego cyklu. Wcześniej były In the Beginning (2024) oraz Calling in the Wilderness (2025). Całość mocno inspiruje się Psalmami, ale zapomnijcie o dosłowności czy patosie. To bezsłowna, głęboka opowieść oparta na refleksji, cierpliwości i niesamowitej, cichej intensywności. To muzyka do totalnej kontemplacji. Taki jazz to mistrzostwo, momentami bliskie religijnego uniesienia.


Dla wyjaśnienia: chodzi o Księgę Psalmów, część Biblii, a dokładniej Starego Testamentu.

W tradycji żydowskiej (w Biblii Hebrajskiej) wchodzi ona w skład trzeciej, ostatniej części kanonu, zwanej Ketuwim (Pisma). Składa się ze 150 utworów o charakterze modlitewno-hymnicznym (psalmów), które przez wieki były śpiewane lub recytowane, stając się fundamentem liturgii zarówno w judaizmie, jak i w chrześcijaństwie


SongAh Chae powiada o muzyce:

„Muzyka jest dla mnie boskim darem. Wszystko zaczyna się od pomysłu — słowa, obrazu lub wersetu z Pisma Świętego, który pozostaje w pamięci. Dzięki naszej grze nuty i pauzy ożywają i rozkwitają, kierowane przez partyturę, ale w pełni ożywające w chwili wspólnego tworzenia. Każde wykonanie rozwija się niczym rozdział, żywa opowieść dzielona z każdym, kto do niej dołącza, przenosząc ducha trylogii w świat dźwięków”.

  

I tak właśnie jest!


Utwory, w których główna rola – co oczywiste – przypada fortepianowi, są niesamowicie dojrzałe emocjonalnie. Chae buduje tu rytmiczne i melodyjne tematy, ale robi to w sposób genialnie wyważony. Piękny jest plan muzyczny tego klasycznego jazzowego tria. Nie ma tu grania pod własne ego, zapomnijcie o schemacie „gwiazda i sekcja w tle”. Razem z nią ten świat współtworzą cypryjski basista Manos Stratis oraz brytyjski perkusista Joshua Wheatley. Działają jak jeden organizm. 

 


Struktury tych utworów wzniesiono na solidnych murach improwizacji. Siatka połączeń między frazami jest tak misterna, że człowiek z każdym kolejnym przesłuchaniem odkrywa nowe nitki. To nie są zwykłe kompozycje – poszczególne utwory brzmią jak małe rozprawy filozoficzne przełożone na język muzyki. Chae startuje od duchowych tematów i obrazów , ale pozwala im żyć własnym życiem. Brzmienie tria, choć klasyczne i oparte na intuicyjnym, gęstym dialogu , subtelnie doprawiono gdzieniegdzie dźwiękami organów , co genialnie poszerza przestrzeń nie psując surowego klimatu całości.  Absolutne perełki, a w zasadzie diamenty, bo każdy utwór co do jednego to perełka, to mocarne, wielowarstrwowy Vindication czy intuicyjny i spokojny All Day Long.



Muzyka faluje – od oszczędnych, medytacyjnych momentów po płynne, osadzone w groovie fragmenty. Słychać, że ten materiał przed nagraniem długo ogrywali na żywo (m.in. na London Jazz Festival czy podczas rezydencji w Jimmy Glass Jazz Bar). Złapali niesamowite porozumienie, zostawiając sobie w studiu mnóstwo powietrza i miejsca na spontan.  


Warto przyjrzeć się samej SongAh Chae, bo to postać nietuzinkowa - a ja nie miałem o niej bladego pojęcia (wielkie dzięki Krzysztof!) . Klasycznie wykształcona pianistka, która porzuciła sztywne ramy akademickiej klasyki dla wolności i rytmu jazzu. Edukację odebrała nie byle gdzie – najpierw legendarne Berklee College of Music w Bostonie, a potem magisterium na jego filii w Walencji, gdzie osiadła na stałe. W jej grze słychać echa skandynawskiej szkoły – inspiracje takimi mistrzami jak Tord Gustavsen czy Bobo Stenson są tu namacalne w każdej lirycznej, przestrzennej frazie. Chae ma już na koncie pięć autorskich albumów, a jej muzyczny świat karmi się literaturą, świętymi tekstami i krajobrazami. Okazuje się też, że cały ten trzyczęściowy projekt to The Sacred Text Trilogy – poprzednie krążki odnosiły się kolejno do Księgi Rodzaju (In the Beginning) oraz Ewangelii (Calling in the Wilderness), by w nadchodzącym All Day Long domknąć całość motywami z Psalmów. Ta dziewczyna nie bierze się znikąd – od lat buduje pozycję w Europie, grając na festiwalach w Madrycie, Feminajazz czy będąc stałą rezydentką kultowego Jimmy Glass Jazz Bar w Walencji. Prawdziwa, dojrzała artystka, która przez dźwięki dzieli się wiarą, emocjami i głęboką refleksją.


Znakomita, głęboka rzecz. Czekajcie na lipiec. 

Premiera albumu zaplanowana jest na 10 lipca 2026 roku.


Dorzuć się do niezależności jazzdy. Kliknij i Postaw kawę. Dzięki z góry!


Komentarze


bottom of page