top of page
prelegenci

Metafizyka nowojorskiej mgły i śpiewane gazety. Przedpremierowo o Niebla, czyli o portorykańskim jazzie Gabriela Vicénsa

Zaktualizowano: 19 sty

Choć kalendarz wskazuje początek 2026 roku, na horyzoncie widać już jedną z najciekawszych premier nadchodzących miesięcy. Oficjalna premiera piątego studyjnego albumu Gabriela Vicénsa, portorykańskiego artysty mieszkającego w Nowym Jorku, zatytułowanego Niebla, zaplanowana jest na 6 marca 2026 roku nakładem Clepsydra Records, ale jazzda już ją słuchała. Niebla (co tłumaczy się jako „mgła”) to dźwiękowa podróż przez kulturowe i emocjonalne głębie tożsamości, tradycji i innowacji. Album, głęboko zakorzeniony w rytmach bomba i plena, stanowi odważną deklarację artystyczną, w której plena jawi się jako fascynująca, nieznana naszej kulturze „śpiewana gazeta”.


Dla polskiego ucha muzyka Gabriela Vicénsa to wyzwanie. Architektura jego utworów jest odmienna od tego, do czego przyzwyczaiła nas europejska szkoła jazzu.


Wynika to z zupełnie innej rytmiki – okazuje się bowiem, że jako słuchacze operujemy pewnymi modułami i „gotowcami”, a kiedy artysta podąża w inną stronę, temat zaczyna zgrzytać.


I to właśnie te momenty zgrzytu są dla mnie w muzyce najciekawsze.

Gabriel Vicéns o powstaniu albumu:


Cóż, kiedy w 2015 roku wydałem swój drugi album, Days, już myślałem o kolejnym projekcie i wiedziałem, że będzie on poświęcony bombie i plena. Po przeprowadzce do Nowego Jorku w 2016 roku zacząłem komponować nową muzykę, a w 2019 roku nagrałem swój trzeci album, The Way We Are Created, który eksploruje połączenie nowoczesnego jazzu i afro-portorykańskiego folkloru. Chociaż album został ukończony w 2019 roku, z powodu pandemii ukazał się dopiero w 2021 roku. Wcześniej grałem jako muzyk towarzyszący w innych zespołach w Puerto Rico, odkrywając różne sposoby łączenia jazzu i muzyki afro-portorykańskiej. Zainteresowanie tym tematem sięga czasów moich studiów w Conservatorio de Música de Puerto Rico w latach 2006-2010, gdzie uzyskałem tytuł licencjata i miałem okazję uczyć się i grać z saksofonistą tenorowym Davidem Sánchezem, który od końca lat 90. zajmuje się tą dziedziną na swój własny sposób. Jego muzyka była dla mnie szczególnie ważna, zwłaszcza album Melaza. Podobnie album Miguela Zenóna Jíbaro miał na mnie duży wpływ, kiedy byłem w ostatniej klasie liceum w 2005 roku. Obecnie sposób, w jaki pracuję z afro-portorykańskim folklorem w Niebla, różni się znacznie od wszystkiego, co robiłem wcześniej. Nie tylko inaczej podchodzę do elementów bomby i pleny, ale także badam inne środki kompozycyjne i techniki, których nie stosowałem w poprzednich albumach. Wiele z tych środków pochodzi z moich studiów nad kompozycją muzyki eksperymentalnej i współczesnej muzyki klasycznej, które intensywnie prowadziłem podczas studiów doktoranckich i które kontynuuję do dziś. Mój czwarty album studyjny, Mural, będący nagraniem muzyki kameralnej, na którym występuję wyłącznie jako kompozytor, zawiera wiele elementów języka, nad którym pracowałem podczas studiów doktoranckich.


PLena i Bomba:

Rytm oporu i „śpiewana gazeta”


Aby zrozumieć ten album, musimy najpierw poznać fundament, na którym stoi Gabriel. Zapytałem go o Plenę, która w Portoryko pełni rolę niemal informacyjną: „Czy mógłbyś opowiedzieć naszym czytelnikom więcej o Plena? Powstała ona w nadmorskich dzielnicach jako „el periódico cantado” (śpiewana gazeta), opowiadająca historie o codziennych wydarzeniach i sprawach społecznych. Brzmi to jak czysta definicja hip-hopu ha ha! Czy ta tradycja jest nadal żywa i wykorzystywana do opowiadania historii, czy też stała się czysto historycznym elementem kultury portorykańskiej?


Gabriel Vicéns photo by Adrien H. Tillmann
Gabriel Vicéns photo by Adrien H. Tillmann

Gabriel wyjaśnia: „Plena to afro-portorykański gatunek muzyczny, który, jak wspomniałeś, często nazywany jest el periódico cantado („śpiewana gazeta”), ponieważ jego teksty dotyczą codziennego życia, a także wydarzeń politycznych i społecznych. Tradycyjnie gra się go przy użyciu określonej kombinacji instrumentów, w tym panderos lub panderetas (bębny ręczne) oraz güiro lub güícharo (skrobana tykwa). Istnieją trzy rodzaje panderos, każdy o innym rozmiarze i funkcji: seguidor, który jest największy; punteador, który jest średniej wielkości; oraz requinto, który jest najmniejszy i zazwyczaj improwizuje lub gra solówki w trakcie utworu. Pozostałe dwa utrzymują określone wzory rytmiczne. Plena jest bardzo popularna w okresie Bożego Narodzenia w Puerto Rico, ale można ją również usłyszeć przez cały rok w różnych miejscach na całej wyspie. Gitara i akordeon również były powszechnymi instrumentami w zespołach plena, a obecnie w współczesnych grupach plena pojawia się wiele innych instrumentów”.

PLENA Tintorera del mar (MORSKI DRAPIEŻNIK) W WYKONANIU GUMERSINDO MANGUALA - JEDNA Z NAJSŁYNIEJSZYCH, CO DO KTÓREJ AUTORSTWA NIE MILKNĄ WĄPLIWOŚCI DO DZIŚ


Idąc dalej tym tropem, zapytałem o polityczny i artystyczny wymiar tych dźwięków: „Bomba i plena to rytmy oporu. Czy uważasz, że te tradycyjne formy są z natury awangardowe, a we, jako słuchacze z zewnątrz, po prostu nauczyliśmy się postrzegać je w sposób zbyt „folklorystyczny” lub ustrukturyzowany?”


Myślę, że to zależy od punktu widzenia” – odpowiada Vicéns. - „Są to rytmy oporu, a także część naszej tożsamości kulturowej, dziedzictwa i tradycji. Ważne jest, aby zrozumieć, że Portoryko nadal jest kolonią (obecnie nazywaną „terytorium nieposiadającym osobowości prawnej”) Stanów Zjednoczonych, a wcześniej przez ponad 400 lat było kolonią Hiszpanii. W rezultacie zawsze „należeliśmy” do kogoś innego, byliśmy traktowani jako „własność” kogoś innego. Innymi słowy, od dawna jesteśmy marginalizowani. Naturalnie nasza muzyka ludowa była wykorzystywana jako instrument oporu przeciwko władzy kolonialnej, ponieważ jest jednym z elementów reprezentujących to, kim jesteśmy jako Portorykańczycy, czymś, co narodziło się i powstało na wyspie z połączenia wpływów afrykańskich, hiszpańskich i taíno, rdzennych mieszkańców wyspy i jej pierwszych mieszkańców.


W tradycjach tych obecny jest również silny aspekt improwizacji. Zarówno plena, jak i bomba wymagają improwizacji: w plena improwizuje requinto, w bomba improwizuje subidor (znany również jako primo) i reaguje na ruchy tancerza, podczas gdy buleador utrzymuje rytmiczny wzór. Tworzy to poczucie wolności, które dla słuchaczy niezaznajomionych z tradycjami portorykańskimi może czasami brzmieć eksperymentalnie, a nawet awangardowo. Niemniej jednak bomba, plena i música jíbara (inny gatunek folklorystyczny z górzystych regionów Portoryko) pozostają językiem, tradycją, podobną na przykład do bebopu. W grę wchodzi improwizacja, ale generalnie w ramach ustalonych wzorców i idei. Kwestia wolności jest zatem nieco bardziej złożona. Mimo że istnieją jasne konwencje, myślę, że są muzycy folklorystyczni, którzy posuwają muzykę dalej, eksperymentując rytmicznie, podejmując ryzyko, a czasem wkraczając na terytorium, które można by określić jako awangardowe, pozostając jednocześnie zakorzenionymi w tradycji”.



WSZYSTKIE FOTOGRAFIE WYKONAŁ Adrien H. Tillmann


Portorykańska krew i mistrzowski instrument


Gabriel Vicéns to postać nietuzinkowa – urodzony w Guaynabo w Portoryko, a obecnie rezydujący w Nowym Jorku gitarzysta, kompozytor, artysta wizualny i doktor sztuk muzycznych. Ta wielowymiarowość odbija się w każdym dźwięku Niebli. Artysta nie tylko honoruje rytmy swojej ojczyzny, lecz także prezentuje mistrzowskie brzmienie ręcznie wykonanej gitary klasycznej, zbudowanej w 1987 roku przez cenionego portorykańskiego lutnika Fidencio Díaza, którą można usłyszeć w trzech utworach. Sam Vicéns podkreśla: „Portoryko ma głęboko zakorzenioną tradycję lutniczą, a ja zgłębiałem tę historię, ucząc się o pracy Díaza...”.

Roberty Kozubal Jazzda.net: W trzech utworach słyszymy gitarę z 1987 roku, zbudowaną przez Fidencio Díaza. Czy fizyczna specyfika tego konkretnego instrumentu sugerowała rozwiązania muzyczne, których nie znalazłbyś na nowoczesnej gitarze?

Gabriel Vicéns: Gitara Fidencio jest dla mnie wyjątkowa, przez sam fakt, że została wykonana w Puerto Rico przez portorykańskiego lutnika. To sprawia, że mam do niej szczególny osobisty stosunek, zwłaszcza że interesują mnie gitary produkowane na tej wyspie. Ta gitara brzmi niesamowicie. Portoryko ma długą i bogatą historię lutnictwa gitarowego, jest tam wielu świetnych producentów gitar i oczywiście portorykańskich producentów cuatro. Fidencio Díaz ściśle współpracował z innym portorykańskim lutnikiem, Manuelem Velázquez, autorytetem w tej dziedzinie, który był i nadal jest bardzo szanowany przez gitarzystystów i lutników na całym świecie. Na moim następnym albumie, po Niebla, który nagrałem na początku tego roku, będzie można usłyszeć wyłącznie gitarę Fidencio, bez elektrycznej, i naprawdę uwielbiam jej brzmienie. Jestem bardzo podekscytowany wydaniem tego albumu, prawdopodobnie około 2027 lub 2028 roku”.


W dodatku gitara to trudny jazzowo instrument; jeśli nie gra się głośno, łatwo wpaść w zbyt liryczne, bezpieczne klimaty. Vicéns jednak unika tanich popisów technicznych. Wykorzystuje surową szlachetność swojej gitary do budowania napięcia, którego nie powstydziliby się najwięksi mistrzowie awangardy, udowadniając, że tradycja i innowacja mogą brzmieć w idealnej harmonii.



Podróż przez mgłę: Utwór po utworze


To niezwykłe, jak silne piętno na brzmieniu całego albumu wywarły bomba i plena – oba gatunki zupełnie w Polsce nieznane. Recenzując ten materiał, trzeba zatrzymać się przy konkretnych kompozycjach, bo każda z nich to osobny mikrokosmos:



  • El Fin De La Noche: Płytę otwiera solowy numer, który jest raczej zaproszeniem niż popisem. Grany niezwykle oszczędnie, z przerwami w artykulacji, które w zamyśle są integralną częścią utworu. Cisza staje się tu równorzędnym instrumentem. Gabriel wyjaśnia: „El Fin de la noche…”, „…tu anhelo…” i „…y la Lluvia” są częścią jednej kompozycji, którą później podzieliłem na trzy części, umieszczając je na początku, w środku i na końcu albumu. Zrobiłem to z kilku powodów: pomaga to stworzyć poczucie spójności całego albumu. Jeśli chodzi o tytuł, napisałem ten utwór późno w nocy przed snem, w czasie, kiedy często komponuję. Tej nocy na dworze padało, a tytuł przyszedł mi do głowy nagle”.

  • Niebla: Tytułowa kompozycja wprowadza niepokój. Gabriel tak rozwijał wątek tego tytułu: „Czasami w nocy, tam gdzie mieszkam w Nowym Jorku, zaczyna gromadzić się mgła i zawsze uważałem to za niezwykle piękne, tajemnicze i poetyckie. Jest to również związane z Puerto Rico: około piętnaście lat temu uprawiałem kolarstwo wyczynowe i trenowałem bardzo wcześnie rano w górach. Często podczas jazdy wszystko było otoczone mgłą. Zawsze to doceniałem, ponieważ dawało to silne poczucie nieznanego, ponieważ nie można było naprawdę zobaczyć horyzontu, tylko to, co znajdowało się bezpośrednio przed nami. W pewnym sensie przypomina to samo życie. Żyjemy chwilą”.

  • Vajigante: Ten utwór wciąga bez reszty swoim łamańcem rytmicznym. Jest tu oryginalnie, technicznie i bardzo szybko. To pokaz mistrzostwa, w którym etniczne korzenie stają się paliwem dla nowoczesnej formy.

  • 900-50-80: Mój absolutny faworyt. Tytuł nawiązuje do malarstwa płaszczyzn barwnych Olgi Albizu. Nie znajdziemy tu „twardego asfaltu” aranżacji i struktury – jest za to rozległe pole improwizacji. Gabriel mówi: „Sposób kompozycji tego utworu jest przykładem muzyki nieokreślonej, praktyki wywodzej się z eksperymentalnych dzieł kompozytorów nowojorskiej szkoły, takich jak John Cage, Morton Feldman i Christian Wolff. Zapisałem konkretne wysokości dźwięków, ale wykonawca sam wybierał długość trwania każdej nuty. Tytuł utworu pochodzi od obrazu Olgi Albizu o tym samym tytule. Artystka często nadawała swoim dziełom tytuły traktując je raczej jako identyfikatory niż wyjaśnienia”.

  • Stray Dogs: Nawiązujący do kina Tsai Ming-lianga utwór jest paradoksalnie bardzo dynamiczny. Gabriel dodaje: „Wybrałem tytuł jako hołd dla Tsai Ming-lianga. Jest on artystą, który w swoich filmach eksploruje ekstremalną bezruchomość, podczas gdy ten utwór jest czymś w rodzaju przeciwieństwa, dość rytmiczny i dynamiczny. Po prostu uwielbiam jego filmy”.

  • Ramaje: Ten utwór pokazuje, jak ludzie z innych stron świata rozwiązują kwestie harmonii. Wprowadza latynoski temat, powtarzany niemal mechanicznie, po czym nastaje nagła, głęboka cisza.

Bunt przeciwko powierzchowności


Gabriel Vicéns w swojej muzyce stawia opór. Broni się przed światem, który promuje „jazz do windy” i szybką konsumpcję. Proponuje coś, co nazywa „abstrakcją czasową” – stan, w którym musimy oduczyć się oczekiwań i po prostu być w dźwięku.


Jak mówi: W dzisiejszym świecie, zdominowanym przez szum informacyjny i wszechobecny pośpiech, coraz trudniej o momenty autentycznej refleksji. Kultura, która niegdyś pełniła rolę sakralną i poznawczą, często zostaje sprowadzona do roli tła – kolejnego bodźca mającego wypełnić ciszę. Jednak wciąż istnieją twórcy i dzieła, które stawiają opór tej tendencji, przypominając nam o pierwotnej mocy przekazu artystycznego.

Projekt „Niebla” staje się w tym kontekście czymś więcej niż tylko zbiorem dźwięków. To zaproszenie do wejścia w przestrzeń, gdzie czas płynie inaczej, a granica między wykonawcą a odbiorcą zaciera się w imię wspólnego doświadczania „tu i teraz”. Zmusza nas to do postawienia pytań o kondycję współczesnej sztuki i o to, czy w pogoni za zyskiem nie zgubiliśmy czegoś fundamentalnego dla naszego człowieczeństwa.

Grasz piękny jazz, głęboko zakorzeniony w awangardzie, który wydaje się bardzo bliski europejskiej scenie. Jako osoba spoza ścisłego podziału „USA kontra Europa”, z którą z tych dwóch tradycji lub obecnych ścieżek czujesz się bardziej związany?

Czuję się związany z obiema tradycjami awangardowymi. Było wielu muzyków ze Stanów Zjednoczonych, Europy i innych miejsc, którzy mnie zainspirowali, ale kiedy mówimy o muzyce eksperymentalnej lub awangardowej w szerszym sensie, bez określania, czy jest to raczej jazz, muzyka klasyczna czy coś innego, czuję szczególną więź z kompozytorami ze szkoły nowojorskiej, takimi jak Morton Feldman, John Cage i Christian Wolff, a także z muzykami takimi jak Harold Budd, Brian Eno, Glenn Branca, a nawet Aphex Twin i Boards of Canada. Album Budda zatytułowany The Pavilion of Dreams jest niesamowity, jeden z moich ulubionych, z udziałem świetnego zespołu, w którym na saksofonie gra Marion Brown, a także Gavin Bryars i Michael Nyman. Bardzo ważni byli dla mnie również kompozytorzy tacy jak Arnold Schoenberg, Anton Webern, Galina Ustvolskaya i György Kurtág. Ponadto wiele nagrań ECM miało dla mnie znaczenie od początku mojej przygody z jazzem, albumy takie jak „Sunrise” Masabumi Kikuchi, „Last Night the Moon Came Dropping Its Clothes in the Street” Jona Hassella oraz inne albumy Enrico Ravy i Tomasza Stańko. Mógłbym wymieniać wpływy bez końca. Ostatnio bardzo interesujący wydaje mi się album Henry'ego Threadgilla Listen Ship, a także oczywiście muzycy tacy jak Sam Rivers, Cecil Taylor i Ornette Coleman, a także nagranie duetu Moments Précieux Dereka Baileya i Anthony'ego Braxtona, które były dla mnie ogromną inspiracją. Również twórczość muzyków Wandelweiser, takich jak Antoine Beuger, Jürg Frey i Eva-Maria Houben, była dla mnie ważnym źródłem wpływów i inspiracji.

Prawdopodobnie zapomniałem o wielu innych nazwiskach, ale to właśnie przychodzi mi teraz do głowy, gdy myślę o muzyce eksperymentalnej / awangardowej, która była dla mnie ważna.



POPRZEDNIA PŁYTA GABRIELA PT. MURAL

Poniższy fragment rozmowy rzuca światło na fundamenty tej filozofii, dotykając kwestii empatii, konsumpcjonizmu i oczyszczającej mocy dźwięku:


Robert Kozubal Jazzda.net Czy naprawdę uważasz, że muzyka może być katalizatorem zmian w jednostkach?

Gabriel Vicéns: Naprawdę wierzę, że dotyczy to nie tylko muzyki, ale ogólnie sztuki, kina, malarstwa, literatury, wszystkiego. Widać to wyraźnie w muzyce i filmach, które są tworzone jak produkty, przeznaczone przede wszystkim do konsumpcji, rozrywki i generowania pieniędzy. Dzieła te zapewniają natychmiastową satysfakcję, tak szybko, jak to tylko możliwe, a ludzie, którzy je tworzą, chcą tego, aby również jak najszybciej się wzbogacić. Ludzie nie muszą nawet myśleć ani naprawdę słuchać, wystarczy, że konsumują i przez chwilę „czują się szczęśliwi”. Ale co potem? Nic. To właśnie konsumuje obecnie świat i nie sądzę, aby to, gdzie się znajdujemy, było przypadkiem. Nie jestem tylko pewien, czy jesteśmy w tym miejscu z tego powodu, czy też to miejsce sprawia, że tworzymy takie rzeczy. Dzieje się tak jednak ze wszystkim, nie tylko ze sztuką. Myślę, że gdyby ludzie byli bardziej zainteresowani sztuką, która stanowi dla nich wyzwanie i zachęca do kontemplacji, myślenia i głębokich odczuć, być może sytuacja wyglądałaby inaczej. Oczywiście to tylko teoria; ostatecznie naprawdę trudno to stwierdzić. Wiem tylko, że ten świat potrzebuje więcej empatii i miłości, wolniejszego tempa i zdecydowanie mniej surowości, nie tylko wobec nas samych, ale wobec wszystkiego w życiu: zwierząt, roślin i Ziemi.


Robert Kozubal Jazzda.net: Jeśli muzyka jest katalizatorem, to co najważniejsze powinien „oduczyć się” lub zostawić za sobą słuchacz przed wejściem do dźwiękowego świata Niebla?


Gabriel Vicéns: Myślę, że słuchacz powinien podejść do tego bez żadnych oczekiwań, pozostać otwarty na wszystko, co nadejdzie, i być tu i teraz, przyjmując zarówno fragmenty pełne intrygujących polirytmii i improwizacji, jak i ciche, powtarzalne sekwencje akordów wypełnione ciszą, która sprawia, że czas wydaje się płynąć wolniej. To poczucie abstrakcji czasowej jest czymś, co mnie interesuje i czym chciałbym, aby słuchacze się doświadczyli.


Dla polskiego odbiorcy Niebla będzie lekcją innego postrzegania rytmu i emocji. Jeśli szukacie w muzyce odpowiedzi na pytanie „dlaczego?”, a nie tylko „po co?”, Gabriel Vicéns jest artystą, którego premiera marcowa powinna być dla Was obowiązkowa. To pierwszorzędne, intelektualne, a jednocześnie głęboko ludzkie granie, które zostaje pod skórą na długo po tym, jak opadnie tytułowa mgła.



jazzda support


Działalność Jazzdy to misja przybliżania muzyki, która wymaga skupienia, uważności i otwartości na nieznane. Jeśli cenisz nasze publikacje i chcesz wesprzeć niezależne dziennikarstwo muzyczne, możesz postawić nam wirtualną kawę na buycoffee.to/jazzda.net. Każde wsparcie pozwala nam dalej zgłębiać fascynujące światy takich artystów jak Gabriel Vicéns.


Komentarze


bottom of page