top of page
prelegenci

Almadera, czyli Niebiański Spokój

Zaktualizowano: 12 lis

Autorka powiedziała: Serenity to mój wyraz miłości do natury, ludzi i świata. I zaprawdę powiadam Wam, to prawda. Płyta ta wygrywa moje prywatne plebiscyty na "Najbardziej optymistyczną płytę ostatnich lat", "Najpogodniejszą płytę roku", "Najbardziej uroczy i ciepły debiut" oraz "Album idealny na ukojenie myśli". Debiutancki album Almadery, czyli mieszkającej w Danii Aleksandry Raczyńskiej ukazał się 12 listopada 2025 roku. Miałem już okazję go wysłuchać wcześniej, a to była jedna z najlepszych rzeczy, jakie przytrafiły mi się w ostatnich latach! 


ree

W obliczu tak subtelnie zaaranżowanej muzyki, stałem się po raz pierwszy bezradny. Zaczynałem ten tekst ze dwadzieścia razy i za każdym razem grzęzłem. Mówiłem sobie: Robercie, musisz podejść do tego na zimno, obiektywnie, wyłącz emocje, włącz intelekt. Ochłoń, idź na spacer, wyprowadź psa. Szedłem, otrząsałem się, wracałem oziębły niczym Otto von Bismarck po ostatniej audiencji u Wilhelma II, siadałem w intelektualnym pancerzu, włączałem odtwarzacz i... po kilku taktach znów czułem się jak w niebie. Za każdym razem, gdy zakładałem swą zbroję, zespół Almadera znajdował w niej subtelną szczelinę, przez którą niepostrzeżenie wlewał kojąca błogość.

Wobec uroku tej płyty, mój słownik stawał się boleśnie ułomny. Ręka wyrzucała z rękawa rzędy przymiotników i ustawiała je w szeregu, że ładna, piękna, łagodna, spokojna, wysmakowana czy urocza, które choć adekwatne były jednocześnie banalne. Wobec tego, nie zbliżą Was, moi kochani Czytelnicy, nawet na cal do mojego doświadczenia podczas słuchania "Serenity".


Ta muzyka sięga głęboko do najwrażliwszych strun duszy, a w tej jej autentyczności i braku "kombinowania" tkwi potężna siła, która jednocześnie czyni ją niemożliwą do opisania. Właśnie w tej niemożności znalezienia adekwatnego słowa tkwi największa siła tego debiutu. To nie jest tylko kwestia estetyki, ale rezonansu. Raczyńska, z jej klasycznym i jazzowym wykształceniem, świadomie odrzuca brawurę na rzecz intymności, a ta intymność w swej szczerości jest niemal euforyczna. Płyta Almadery jest więc apoteozą życia radośnie skupionego na drobiazgach i tym, że te drobiazgi po prostu się wydarzają, a my mamy szczęście ich doświadczać. W świecie, w którym wszystko musi być wystudiowane, gładkie, młode, eleganckie, takie proste przesłanie staje się dziś potężnym i niemal buntowniczym aktem, esencją spokoju, za którym tęsknimy.



To dzieło, które od pierwszych nut przekracza ramy gatunkowe, nawet te najbardziej płynne, jak współczesny jazz czy world music. Raczyńska, wspierana przez międzynarodowy kwintet złożony z Otso Kasperi Mielonena (kontrabas), Sebastiana Zawadzkiego (fortepian), Jespera Lørup Christensena (perkusja) i Johannesa Käsbacha (gitara), zaoferowała słuchaczom podróż w głąb emocjonalnego krajobrazu, który z każdą kolejną minutą odsłania coraz to nowe horyzonty. Album jest efektem dojrzewania wokalistki na scenie skandynawskiej i niemieckiej, lecz jego serce bije łagodnym rytmem uniwersalnej, humanistycznej opowieści.


ree

Szczególne uznanie należy się Sebastianowi Zawadzkiemu. Wiadomo nie od dziś, że jego fortepian to nie jest brawura, ale niemal kontemplacyjne malowanie przestrzeni, dzięki któremu głos Aleksandry Raczyńskiej mógł tak swobodnie oddychać. Artysta ten, z wykształceniem klasycznym i jazzowym, doskonale rozumie, że w tej muzyce mniej znaczy więcej. Oszczędność, z jaką buduje tło harmoniczne i nieliczne, ale celne solowe wtrącenia, jest kluczowa dla utrzymania tej kruchej, intymnej atmosfery. Bez jego wyczucia Serenity mogłaby stracić swój delikatny charakter. Ale jest na odwrót, słyszymy idealną symbiozę.


Być może dla autorki album jest swoistym katharsis, ponieważ sama ona opowiada o błądzeniu, które jest wszakoż immanentną cechą młodych artystów, niezależnie od tego, czym emanują. Być może. Ja go słyszę jednak jako manifest łagodności, wezwanie, aby realizm nie zabijał idealizmu, zwłaszcza dziś, zwłaszcza w tych czasach. Serenity powinna być obowiązkowo puszczana w poczekalniach poradni zdrowia psychicznego, ponieważ jest tak kojąca, uspokajająca i urzekająca, jak te fajne prochy, które tam przepisują.



fot. ZUZANNA ANDRUSZEWSKA
fot. ZUZANNA ANDRUSZEWSKA

Sama artystka doskonale ujmuje istotę tego projektu:„Serenity to mój wyraz miłości do natury, ludzi i świata. To moja debiutancka płyta – podsumowanie 10 lat pracy, w trakcie których doświadczałam zarówno twórczych wzlotów, jak i momentów zwątpienia w siebie. Przez lata próbowałam być ‘jakaś’, teraz wiem, że najpiękniej jest po prostu wyrazić autentyczną siebie.”



fot. ZUZANNA ANDRUSZEWSKA
fot. ZUZANNA ANDRUSZEWSKA

"Serenity" to opowieść, baśń, klechda. Muzyka Almadery jest tunelem do alternatywnego świata. Świata, w którym zwycięża dobro, łagodność i lepsza wersja człowieczeństwa. Ten liryczny światopogląd jest wspierany przez wyjątkowo zgrany, międzynarodowy skład, który operuje dźwiękiem z niemal sakralną precyzją. Improwizacje nie są tu popisem wirtuozerii, ale intymnym dialogiem instrumentów z głosem. Każda fraza, każdy akord, stają się elementem wspólnej narracji, pogłębiając wrażenie, że słuchacz został zaproszony do bardzo osobistej, magicznej gawędy. Teksty, współtworzone z czeską poetką Theą Podzimkovą, charakteryzują się intymnością i delikatną metaforyką, które idealnie współgrają z warstwą instrumentalną.


Wokal Aleksandry Raczyńskiej, ukształtowany zarówno przez jazz, jak i dyrygenturę chóralną, jest czysty, ale daleki od chłodnego perfekcjonizmu. Jest pełen niuansów, które przekazują autentyczne wyrażanie siebie – od szeptanej kontemplacji, po pełne, emocjonalne frazy. Wszechobecna cisza i akustyczne brzmienia, mistrzowsko zmiksowane przez Ignacego Gruszeckiego, podkreślają ten intymny charakter projektu: tutaj liczy się wewnętrzny krajobraz, nie zewnętrzny hałas. "Serenity" jest płytą na wskroś autorską, stanowiącą manifest poszukiwania wewnętrznego spokoju. To pozycja obowiązkowa dla każdego, kto szuka w muzyce schronienia i opowieści.

Wiecie, co jest najwspanialsze?

Że tyle talentu i radości noszą w sobie tak młode osoby. Mnie, dziadersa, to strasznie podnosi na duchu


O Artystach


Aleksandra Raczyńska (Almadera)


ree

Almadera to pseudonim artystyczny polskiej wokalistki, kompozytorki, skrzypaczki i dyrygentki chóralnej Aleksandry Raczyńskiej, która od 2018 roku mieszka w Kopenhadze, dzieląc życie zawodowe między Danią a Gdańskiem. Jej twórczość łączy melodyjny śpiew, recytację oraz akustyczne brzmienia, często czerpiąc inspiracje z natury i głębokich emocji.

Ma za sobą studia klasyczne i jazzowe w Polsce (AMUZ Gdańsk) i Hiszpanii (ESMUC Barcelona), tournée w Chinach i występy na kopenhaskich scenach, m.in. Copenhagen Jazz Festival, w Literaturhaus i Amager Records.

Jest inicjatorką dwóch projektów: Almadera — kameralnej mieszanki jazzu i poezji śpiewanej, oraz Shaevrak — eksperymentalnej fuzji muzyki elektronicznej z instrumentami akustycznymi.


Sebastian Zawadzki


ree

Sebastian Zawadzki to polski pianista i kompozytor, który od 2010 roku mieszka w Danii. W swojej twórczości łączy jazzową improwizację z klasyczną, tworząc muzykę na fortepian solo, trio jazzowe, a także muzykę orkiestrową i filmową.

Studiował m.in. w Odense, Krakowie i Kopenhadze, a jego utwory były wykonywane na międzynarodowych scenach. Współpracował z takimi artystami jak Adam Bałdych czy Jan A.P. Kaczmarek. Lubi przekraczać granice gatunków i stale poszukuje nowych brzmień.


patroni medialni albumu

ree

Wsparcie dla Niezależności i Spokoju

Jeśli, podobnie jak my, cenisz płyty, które w tak poruszający sposób eksplorują intymny świat dźwięków i odwagę artystów, którzy decydują się kroczyć własną, niełatwą drogą - manifestując spokój w świecie pędu, jak Almadera - wesprzyj naszą pracę!

Jazzda.net to przestrzeń tworzona z pasją i dla pasji. Każda symboliczna wpłata na kawę ☕ pozwala nam docierać do tak wybitnych, niezależnych twórców i poświęcać czas na tworzenie tekstów dla Was, wolnych od komercyjnych kompromisów.

👉 Postaw nam kawę, by kolejne recenzje ujrzały światło dzienne: https://buycoffee.to/jazzda.net


Komentarze


bottom of page