top of page
prelegenci

Fergus McCreadie: Z Fortepianem na wyspę Uist! Jak nagrywa się jazz na końcu świata.

Moja zeszłoroczna konstatacja, że „Randkowanie z folkiem przypomina przygotowywanie na proszony obiad schabowego – ciężko zaskoczyć gości repetą”, wydaje się po wysłuchaniu tego albumu zdezaktualizowana. Szkot Fergus McCreadie stworzył płytę "The Shieling", która w magiczny sposób łączy dzikość szkockich pejzaży z intymnością jazzowej improwizacji. Nic dziwnego, wszak imię Fergus oznacza dosłownie „Męża Pełnego Wigoru” lub krócej: „Walecznego”.


Kim jest ten „Mąż Pełny Wigoru”?


Zanim wylądował na North Uist z fortepianem, Fergus McCreadie przeszedł drogę, która czyni go jednym z najbardziej interesujących artystów młodego pokolenia. Urodzony w 1997 roku w Jamestown w Easter Ross, wychowywał się w otoczeniu szkockich tradycji. Co ciekawe, jego pierwsze muzyczne kroki wcale nie należały do pianina – zaczynał od dud (bagpipes), choć sam przyznaje z rozbrajającą szczerością, że „nie był w tym zbyt dobry”

.

Przełom nastąpił, gdy jako 12-latek zobaczył warsztaty jazzowe Richarda Michaela. To wtedy narodził się pianista, a jego pierwszym wielkim idolem stał się Oscar Peterson. Swoje rzemiosło szlifował w prestiżowym Royal Conservatoire of Scotland pod okiem Tommy’ego Smitha. To właśnie tam poznał Davida Bowdena (bas) i Stephena Hendersona (perkusja), tworząc trio, które dziś rozumie się bez słów.


Jego kariera to pasmo sukcesów, o jakich jazzmani rzadko marzą. Album Forest Floor (2022) nie tylko podbił listy przebojów jazzowych, ale też – jako pierwsza jazzowa płyta w historii – zdobył prestiżową nagrodę Scottish Album of the Year (SAY) i znalazł się na krótkiej liście nominowanych do Mercury Prize. Fergus udowodnił, że jazz może być „folkem samym w sobie”, a jego muzyka – inspirowana stylem Keitha Jarretta czy Esbjörn Svensson Trio – ma w sobie coś z radosnej, pierwotnej energii.


Ogółem nagrał pięć albumów: Turas (2018) – Debiut wydany niezależnie. Tytuł w języku gaelickim oznacza „podróż”. To tutaj świat po raz pierwszy usłyszał unikalne połączenie jazzowego tria z tradycyjną muzyką szkocką. Płyta zdobyła nagrodę Albumu Roku na Parliamentary Jazz Awards. Cairn (2021) – Pierwszy album w prestiżowej wytwórni Edition Records. McCreadie pogłębił tu inspiracje szkockim krajobrazem (tytułowy „cairn” to kopczyk z kamieni usypywany na szczytach gór). Album spotkał się z entuzjastycznym przyjęciem krytyków na całym świecie. W październiku 2020 roku Fergus otrzymał nagrodę dla najlepszego instrumentalisty podczas Scottish Jazz Awards.


Forest Floor (2022) – Największy komercyjny i artystyczny sukces Fergusa. Album zdobył nagrodę Scottish Album of the Year (SAY) i przyniósł artyście historyczną nominację do Mercury Prize. To płyta pełna wigoru, inspirowana cyklami natury. Utwór „Glade”, niesamowicie piękna kompozycja wyniosła Fergusa McCreadiego do stratosfery kreatywnych, improwizujących artystów jazzowych, przynosząc mu zasłużone uznanie i uwagę. Stream (2024) - wspaniała, dynamiczna płyta, o której pisałem tutaj: LINK


Highlandy: Serce Szkocji, którego nie da się zapomnieć


Aby zrozumieć muzykę Fergusa, musimy zrozumieć, czym są Highlandy (Góry Skandynawskie).


Dla nas, Polaków, nazwa ta często brzmi egzotycznie, ale to nie są góry w stylu Tatr. Highlandy to rozległa kraina na północno-zachodnich krańcach Wielkiej Brytanii – jeden z najsłabiej zaludnionych rejonów Europy i jedna z ostatnich prawdziwych „dziczy” na naszym kontynencie.


To miejsce, gdzie góry nie są tylko szczytami, ale potężnymi masywami pokrytymi wrzosem i torfem, pociętymi przez głębokie doliny (glens) i mroczne jeziora (lochs). W Highlandach rzadko spotkasz lasy – dominuje surowa, otwarta przestrzeń, która przy każdej pogodzie wygląda inaczej: od świetlistej zieleni po mroczny, stalowy fiolet. To kraina mgieł, klanów i ciszy tak gęstej, że aż dzwoni w uszach. To właśnie tamtejsze krajobrazy mamy przed oczami, gdy myślimy o „prawdziwej Szkocji”.


North Uist: Tam, gdzie ląd poddaje się oceanowi


Jak w powieści szkatułkowej dajemy nura głębiej, bo aby w pełni zrozumieć najnowszy album, trzeba poczuć North Uist (gael.: Uibhist a Tuath) – wyspę w archipelagu Hebrydów Zewnętrznych.


To jeden z najbardziej odizolowanych zakątków Europy, gdzie na rozległych terenach żyje zaledwie... 1271 osób.





To kraina kalwinistów-prezbiterian, w której dla większości mieszkańców gaelicki wciąż jest językiem codzienności. Wyspa jest niemal całkowicie nizinna, a jej charakter tak niepokorny, że ponad połowa jej powierzchni jest regularnie zalewana przez przypływy Atlantyku.


Granica między ziemią a wodą jest tu płynna i nieprzewidywalna.


Właśnie tam, w małym domku na tej pustyni wodno-lądowej, Fergus i jego ekipa wnieśli fortepian, zostawiając zaledwie 5 cm luzu od ściany. Sam ten akt logistycznego szaleństwa definiuje projekt.



Muzyka zrodzona z „Munro Bagging”


Ta płyta to także zapis emocji towarzyszących człowiekowi obcującemu z naturą Highlandów. Fergus McCreadie to bowiem zapalony „munro bagger”. Munros to najwyższe szkockie szczyty (powyżej 914 metrów). W całej Szkocji jest ich 282. Tak jak Szkoci od XIX wieku „kolekcjonują” te szczyty, tak Fergus zbiera w swojej muzyce powidoki górskich wypraw – od łagodnych wzniesień Loch Lomond, przez surową dolinę Glen Coe, aż po „morze gór” w Cairngorms. Uist zadziałał jak katalizator dla tych wszystkich nagromadzonych w górach emocji.


Plan, którego nie było (i wstrząs przez Zoom)


Fergus McCreadie:


"Nie było żadnego planu dotyczącego muzyki – miałem kilka nagrań głosowych, które wypróbowaliśmy, ale poza tym nie miałem pojęcia, jak ostatecznie wyjdzie album (ani czy w ogóle go wydamy!). Było to zupełnie inne podejście niż podczas poprzednich nagrań – myślę, że po czterech starannie zaplanowanych albumach byłem gotowy spróbować czegoś bardziej ryzykownego.


Przez pierwsze dni planem był brak planu: spacery po plaży i rzutki w lokalnym pubie. Wszystko zmieniło się trzeciego dnia, kiedy do produkcji dołączyła Laura Jurd. Zła pogoda uziemiła ją na stałym lądzie, więc produkcja odbywała się na żywo przez Zoom! Ta zdalna współpraca z wybitną trębaczką wyzwoliła w zespole energię, której – jak sam Fergus przyznaje – „nie udało się uchwycić na żadnej poprzedniej płycie”.


Zaskakująca głębia etnicznego żywiołu


Utwory takie jak „Ptarmigan” czy „Wayfinder” wciąż nawiązują do etnicznego żywiołu, ale trio wędruje też w rejony pozbawione szkockich harmonii. W „Ptarmigan” obie ręce pianisty pracują na najwyższych obrotach, tworząc dźwiękowe tornado. Z kolei rockowy „Eagle Hunt” to esencja waleczności Fergusa, a „The Path Forks” ze swoim potężnym ostinato przypomina wyczyny gigantów post-jazzu jak GoGo Penguin.


Album wieńczy nostalgiczny „The Orange Skyline” – nostalgiczny epilog idealnie podsumowujący ten wyspiarski eksperyment. Płyta McCreadiego to prawdziwy manifest siły miejsca. Słuchając jej, czujemy chłód atlantyckiej bryzy i majestat Highlandów – krainy, która dla Fergusa jest domem, a dla nas staje się fascynującym odkryciem.


Z kim gra Fergus? (Skład Trio)

Fergus McCreadie jest liderem swojego tria. Na jego płytach regularnie grają:

  • David Bowden (Kontrabas)

  • Stephen Henderson (Perkusja)

W nagraniu na North Uist kluczową rolę odegrali także:

  • Gus Macleod – inżynier dźwięku.

  • John – pianista, który dostarczył fortepian i pomógł go nastroić (co było logistycznym cudem!).

  • Laura Jurd – producentka (zdalnie).

  • Recorded by Gus Stirrat

  • Mixed by James McMillan

  • Mastered by Michael Scherchen

Pisanie takich tekstów – gęstych od faktów, opowieści z końca świata i analizy muzycznej – to moja pasja, ale też konkretny czas i praca. Jeśli czujesz, że „Jazzda” wnosi coś wartościowego do Twojej playlisty i poszerza Twoje muzyczne horyzonty, postaw mi wirtualną kawę. To właśnie dzięki Waszemu wsparciu mogę rezygnować z nudnych newsów na rzecz takich głębokich nurkowań w świat jazzu.

Każda wpłata to paliwo do mojego blogowego Chevroleta i sygnał, że to, co robię, ma sens.

Wspieraj Jazzdę tutaj: https://buycoffee.to/jazzda.net

Dzięki, że jedziecie ze mną!


Komentarze


bottom of page