top of page
prelegenci

Beyond The Pulse: Bezkompromisowy Manifest Antymuzyki.


Są płyty, które pieszczą ucho oraz takie jak TA. "Beyond The Pulse" to awangardowe dzieło absolutne, które wywraca stolik z napisem „jazz” i buduje na jego miejscu postapokaliptyczne laboratorium dźwięku. To antymuzyka w najczystszej postaci – coś, co powstaje w absolutnej kontrze do naszych oczekiwań, wbrew wygodzie słuchacza i wbrew wszelkim rynkowym schematom. To ścieżka dźwiękowa do filmu science-fiction, którego nikt jeszcze nie odważył się nakręcić.



Dźwiękowa ilustracja post-świata


Już otwierający album utwór „Bardo” osacza nas jednostajnym, hipnotycznym pomrukiem. Na tym surowym tle zespół snuje elektryczną opowieść – gdzieś głęboko czai się upiorny dźwięk kalimby, pojawiają się zgrzyty, „pijane” skrecze i szumy, które teleportują nas prosto do ruin cywilizacji.

W „Invocation” czujemy się, jakby ktoś pompował tlen w klaustrofobicznym schronie lub miarowo uderzał wielką, hydrauliczną prasą. To jest puls tego kawałka – mechaniczny, nieludzki. A wokół niego? Szaleństwo. Wieje wiatr, perkusja kroczy własną, nieodgadnioną ścieżką, słychać nerwowe szarpnięcia strun i dłuuuugie frazy trąbki, która próbuje wzbić się ku niebosłonom. Całość zlewa się w zwichrowane, abstrakcyjne dzieło, które wieńczą głosy pijanych robotów mówiących w zapomnianym języku druidów.

Rytm w „The Seed” nie uspokaja, wręcz przeciwnie – przypomina odgłosy z wnętrza gigantycznego, zepsutego zegara z kukułką. Ta repetycja jest narzędziem tortury i ekstazy jednocześnie; dosłownie rozsadza czoło. Zespół wije się w konwulsjach: basista unika jakiejkolwiek powtarzalnej frazy, trąbka wyje niczym syrena strażacka z początku ubiegłego wieku, a gitara improwizuje świat, w którym ostatni ludzie dawno przestali zadawać pytania sztucznej inteligencji.

Ostatni utwór, „Dragon”, jest najbardziej zwartą konstrukcją muzyczną, ale architekci zadbali o to, by ani jedna jego ściana nie stała prosto. Ten gmach pełen jest załamań, kątów ostrych, ostrych krawędzi, niebezpiecznych uskoków, wystających zewsząd drutów i zwisających lin szarpanych boskim wiatrem.


Jak dla mnie absolutnie, krańcowo cudowne.


Beyond The Pulse to album wspaniały, trwające zaledwie 35 minut arcydzieło antydźwięku i elektronicznej kombinatoryki. Prawie żaden dźwięk nie jest tu czysty; modulacje wywracają wszystko na drugą stronę – widzimy podszewkę muzyki, jej negatyw, jej królewską mość odwrotność. Beyond The Pulse stawia nas przed ścianą sprzeczności: puszcza kawałki utworów od tyłu, staje tam, gdzie należy ruszyć, i rusza tam, gdzie stać należy. Muzycy tworzą antymuzykę, która – o dziwo – przypomina muzykę. Ma ona brzmienie elektronowe, jak gdyby R2D2 z „Gwiezdnych Wojen” postanowił zostać kompozytorem, ale z wielkich mistrzów poznał jedynie Henriego Pousseura i Gilberta Amy’ego.



Architekci Chaosu: Kto stoi za tym wybuchem?


To doświadczenie graniczne nie powstałoby bez czterech wybitnych osobowości, które posiadają odwagę, by porzucić bezpieczne porty:


Isabella Forciniti Mózg i serce operacji. Ta rezydująca w Wiedniu wizjonerka to mistrzyni badań psychoakustycznych. Dla niej muzyka to nie zestaw nut, a pole bitwy o percepcję słuchacza. Jej wykształcenie w dziedzinie muzyki komputerowej czuć w każdym manipulowaniu przestrzenią – Isabella nie gra dźwięków, ona projektuje zjawiska, które drażnią i fascynują jednocześnie. Występowała wielokrotnie w Polsce m.in. na edycji 2022 świetnego festiwalu Fabin w fabryce Sztuki w Łodzi.



Daniele Camarda Włoski basista o absolutnie nieortodoksyjnym podejściu do instrumentu. Camarda to absolwent Berklee z wyróżnieniem, ale jego największą siłą jest odwaga w niszczeniu schematów. Łączy smyczkowe tradycje z całego świata z elektroniką na żywo. Jego bas nie tylko mruczy – on krzyczy, zgrzyta i snuje opowieści, które mogłyby być ścieżką dźwiękową do mrocznego teatru czy sztuki wideo. Współpracował z takimi gigantami jak Lionel Loueke, ale tutaj pokazuje swój najbardziej radykalny, osobisty głos.



Franz Hautzinger Trębacz, który przechytrzył przeznaczenie. Po sześcioletniej przerwie spowodowanej paraliżem wargi, wrócił do grania, wynajdując trąbkę na nowo. Na swojej ćwierćtonowej trąbce operuje „mikroskopią dźwiękową” – od niesłyszanych wcześniej szumów po potężne, nieludzkie wycie. Hautzinger to globtroter awangardy, którego muzyczny podpis znany jest od Wiednia po Tokio. Pokazał światu, że instrument można wynaleźć od zera nawet wtedy, gdy postmodernizm dawno należy do przeszłości. Wziął m.in. udział w nagraniu bardzo ciekawej płyty Jacka Kochana "one eyed horse". Był także gościem FabIn w Łodzi w 2024



Michael Prowaznik Biologiczny napęd tego sonicznego monolitu. Ten wiedeński perkusista gra na tej płycie najbardziej „naturalnie”, ale jest przy tym równie szalony jak jego koledzy. Prowaznik nie tylko „bije w bębny” – on rzeźbi w czasie. Potrafi trzymać puls tak stabilnie, jakby był częścią mechanicznej prasy, by za chwilę rozbić go na tysiąc niekontrolowanych odłamków. Jego gra to mikstura organicznych tekstur i industrialnej precyzji.


Wszystkich łączy muzyka - ja wiem? - awangardowa, nowatorska, rozwalanie jakichkolwiek ścian ograniczających twórczą ekspresję.


po co tego słuchać?


"Beyond The Pulse" to dowód na to, że prawdziwa sztuka zaczyna się tam, gdzie kończy się strefa komfortu. To nie jest album do słuchania „w tle”. To fizyczne doświadczenie, w którym elektronika Forciniti, bas Camardy, trąbka Hautzingera i bębny Prowaznika tworzą pokręconą, poskręcaną, powykrzywianą dźwiękową bryłę, ciężki kawał... czegoś. To antymuzyka, która jednak – paradoksalnie – daje słuchaczowi więcej prawdy niż setki przesłodzonych, radiowych numerów.

WESPRZYJ JAZZDĘ

Analizowanie tak ekstremalnych dzieł i opisywanie historii artystów, którzy nie boją się iść pod prąd, to dla mnie czysta adrenalina. Jeśli doceniasz, że „Jazzda” wyławia takie perły z oceanu komercyjnej papki i nie boi się pisać o „pijanych robotach”, postaw mi wirtualną kawę. To właśnie dzięki Waszemu wsparciu mam czas i energię, by szukać dla Was muzyki, która naprawdę coś znaczy.


Wspieraj Jazzdę tutaj: https://buycoffee.to/jazzda.net

Dzięki, że jedziecie ze mną!


Komentarze


bottom of page