Aga Derlak Neurodivergent
- ROBERT KOZUBAL

- 23 lip
- 4 minut(y) czytania
Zaktualizowano: 25 lip

W zamyśle autorki album ten dotyczy pewnego rodzaju odmienności i tak się składa, że pojawia się w dość szczególnym czasie, kiedy inność nad Wisłą znów wywołuje złe duchy, które – wydawałoby się – dawno wysłaliśmy w zaświaty. Muzyka z najnowszej płyty tria pianistki Agi Derlak „Neurodivergent” przypadkowo, lecz uparcie, przywołuje mi skojarzenia z tymi wydarzeniami. PREMERA ALBUMU 24 LIPCA 2025.
Ryszard Kapuściński, którego twórczość można oceniać różnorako, lecz nie sposób podważyć faktu, że zetknął się w życiu z wieloma odmianami inności, doskonale wiedział, dlaczego spotkanie z Innym wzbudza lęki i rodzi sztywne stereotypy, które finalnie tworzą opinie, nawet jeśli to brednie. Inny – mawiał – to człowiek dwojaki – z jednej strony jednostka z własnymi emocjami i doświadczeniem, z drugiej nośnik tradycji, wierzeń i cech rasowych. Ta splątana dwoistość sprawia, że spotkanie z Innym nigdy nie jest rzeczowe ani pragmatyczne, ale zawsze nacechowane osobistą tajemnicą i odbierane emocjami. Ale to właśnie spotkanie z Innym – jego zdaniem – jest, było i będzie niezbędne, by w pełni zrozumieć samego siebie. Wskazał nam Herodota, który już 2,5 tys. lat temu udowodnił, że jedynie wychodząc poza własne granice i mierząc się z odmiennością, poznajemy wartości i ograniczenia własnej kultury.
Album „Neurodivergent” (neurorozbieżność?) jest według mnie właśnie opowieścią o wychodzeniu poza własne granice, a jak podkreśla Aga Derlak mówi o spotkaniu z neuroatypowością i jest zachętą do odważnej eksploracji złożoności ludzkiego umysłu.

Artystka odrzuca poprawność, zaprasza odważnie słuchacza do świata „bez zasad”, w którym harmoniczne ramy zastępują surowe struktury, motywy i muzyczna „chemia”. Aga Derlak zrezygnowała nawet po części z linearnej narracji na płycie: motywy przenikają się wzajemnie. Utwór piąty nosi tytuł „numer 4”, a szósty „after numer 4”. Muzyka jest żywa, energiczna, zadziorna, a jej nurt płynie wartko. Większość utworów zagranych jest w trio, kilka doskonale rozbudowują partie skrzypiec. Sam singiel „mazur v2” zapowiadający nadejście płyty stanowi świetny przykład konceptu – opiera się na basowej mantrze nawiązującej do „Orbits” Wayne’a Shortera i cytacie z mazurka Szymanowskiego, przekształcanych i rozciąganych w przestrzeni dźwięku jak w krzywym zwierciadle. To jedna z dwóch wersji tej samej kompozycji, ukazująca różne oblicza tego samego tematu i otwierająca drzwi do niezmierzoności artystycznego chaosu. Najbardziej jednak przemówił do mnie „numer 4” z szaloną powtarzalną partią fortepianu.
Moim zdaniem jazz jak żaden inny gatunek ma potencjał opisania złożoności i indywidualności umysłu. To muzyka, której atypowość stanowi fundament, jest jej DNA. Na płycie więc zawiłe improwizacje z rytmiczną dynamiką i transową powtarzalnością odzwierciedlają superważne niuanse oraz pozorny chaos życia w neuroatypowym spektrum. Aga Derlak nie dość, że świeci własnym przykładem (posiada orzeczenie o ADHD) pokazując, że można niebanalnie i z sukcesami twórczo przetworzyć własne bycie „atypowcem”, to idzie o krok dalej i zaprasza słuchacza na spotkanie z jego/swoim muzycznym światem. Ten muzyczny album koncepcyjny nie utknął na intelektualnej, niezrozumiałej dla reszty świata mieliźnie – według mnie jest spójny, czytelny, bardzo ciekawy i bardzo udany.
Artystyczny przekaz wzmacnia design okładki, w którym przód staje się tyłem, a tył przodem — symboliczne odwrócenie porządku, zachęcające do słuchania albumu jak przez lustro i przyjęcia alternatywnego sposobu postrzegania muzyki oraz rzeczywistości. Jest na nim postać stojąca na przeciw morza innych postaci - czytelne odwołanie do samotności Innego.
Aga Derlak podkreśla też istotny wpływ pozostałych członków zespołu na ostateczny muzyczny kształt albumu. Jest bowiem wypadkową odmiennych muzycznych doświadczeń artystów, a zatem jest spotkaniem hip-hopu, awangardy, polskiej muzyki tradycyjnej, jazzu, muzyki klasycznej. Na płycie oprócz liderki grają kontrabasista Maciej Szczyciński i perkusista Miłosz Berdzik, a kwartet uzupełnia gościnnie skrzypek Kacper Malisz.

Aga Derlak, trzykrotnie wyróżniona Fryderykiem (Debiut Roku 2016, Artystka Roku i Album Roku 2024), kształciła się na Berklee College of Music, mieszkała w Panamie i współpracowała m.in. ze Zbigniewem Namysłowskim, Jerzym Małkiem, Atom String Quartet.
Maciej Szczyciński ukończył warszawską „Bednarską” oraz Akademię Muzyczną w Katowicach, nagrał ponad sto płyt i ścieżek filmowych, zdobył dwa Fryderyki w projektach Nikoli Kołodziejczyka, występował z The Hilliard Ensemble, Arvo Pärtem, Johnem Scofieldem i Johnem Medeskim.
Miłosz Berdzik, absolwent i stypendysta Berklee, doskonalił się u takich mistrzów jak Ralph Peterson Jr. i George Garzone, współtworzy kwartet Hoshii, duet DEUX LYNX i trio Suferi, koncertował z Paktofoniką jako członek live bandu Tymoteusza Biesa oraz na festiwalach jazzowych od Nisville po Athens Technopolis.
Gościnnie: skrzypek Kacper Malisz, laureat prestiżowego Seifert Competition 2022, od trzynastego roku życia łączy tradycję ludową z nowoczesnością, prowadząc Kapelę Maliszów i Kacper Malisz Quartet, współpracując m.in. z Kapelą ze Wsi Warszawa, Debashishem Bhattacharyą czy Adamem Sztabą oraz występując na WOMAD UK, Rainforest Festival w Malezji, Rudolstadt Festival czy Kaustinen Festival.

Trio Agi Derlak namawia na spotkanie z Innym, z atypowym. Cieszę się, że mogłem skorzystać z tego zaproszenia. Was też do tego namawiam. To jedna z najlepszych polskich płyt w 2025.
STRONA AGI DERLAK: https://www.agaderlaktrio.com/

Bardzo się cieszę jeśli się podobało.
Prowadzenie tego bloga to najfajniejsza rzecz na świecie, więc będę Ci wdzięczny za wsparcie (równowartość kawy na mieście).
Wszystkie pieniądze z wpłat przeznaczam na muzykę, którą potem recenzuję dla Was. Śmiało. Pomożesz mi. Wystarczy kliknąć przycisk w dole. Dziękuję bardzo!





Komentarze