top of page
prelegenci

Szymon Zawodny Quintet – Defragmentation of Mind, czyli Normalnie jak to po fryderyku

Zaktualizowano: 13 mar

"Być osądzonym, to znaczy zostać dostrzeżonym. Zostać dostrzeżonym, to znaczy zaistnieć w kodzie umysłu." Szymon Zawodny "The Judgement"



Szymon Zawodny to artysta, który chcąc nie chcąc, zawiesił sobie poprzeczkę na wysokościach niemal stratosferycznych. Trudno o wspanialszą, a zarazem trudniejszą sytuację wyjściową niż ta, w której debiut zostaje uznany przez kapitułę Fryderyków za Jazzowy Debiut Roku. Po ogromnym sukcesie płyty „Zero Waste”, Szymon więc stawia drugi krok, czyli wydaje "Defragmentation of Mind". No i?


Od hipokryzji „Zero Waste” do porządkowania umysłu


Zanim przejdziemy do nowości, warto przypomnieć, ze Zawodny jest artystą świadomym, odważnym, ironicznym - także wobec siebie. Jego poprzednie przesłanie „Zero Waste” nie było jedynie modnym wówczas, eko-hasłem. Był to także manifest uderzający w hipokryzję współczesności. Lider otwarcie przyznawał, że samo wydanie płyty CD jest przykładem ludzkiej niekonsekwencji, której nie potrafimy przeskoczyć w tym zakresie.

Symbolem tej narracji była oprawa graficzna tamtego albumu. Piękna okładka przedstawiała przedmioty dryfujące w morzu, które kształtem przypominały majestatyczne góry lodowe. Dopiero przy otwarciu płyty okazywało się, że te „góry” mają uszy – były to zwykłe, plastikowe reklamówki. Ten wizualny żart, zestawiony z bio-kartonem na zewnątrz i plastikowym trayem w środku, pokazywał artystę, który zmusza nas do konfrontacji z własnym ideologicznym rozchwianiem.

W „Defragmentation of Mind” ten proces obserwacji przenosi się do wnętrza. Jak słyszymy w przejmującym Prologu: „Żyjemy w skorumpowanym i niestabilnym systemie. Myśli rozproszone niczym uszkodzony kod binarny, emocje zapętlone w nieskończonych błędach...”. Zawodny traktuje defragmentację jako bezkompromisową rekonstrukcję – oczyszczanie psychicznego szumu i przywracanie sensu tam, gdzie zapanował chaos. Znowu więc rzuca wyzwanie intelektowi, chce coś opowiedzieć, a nie tylko zagrać kilka kawałków - co pewnie niektórym się nie spodoba, bo to dopisywanie filozofii do muzyki. A ja na odwrót mówię: tak! Tak, chcę właśnie takiego dopisywania filozofii do muzyki, wkładania kija w szprychy, pokazywania ludzkiej niedoskonałości. Czysta muzyka dla muzyki zaczyna mi się powoli nudzić.


Dwóch „Nie"zawodnych muzyków w jednym ciele



SZYMON ZAWODNY fot. MONIKA GUT - JARECKA
SZYMON ZAWODNY fot. MONIKA GUT - JARECKA

Warto pamiętać, że ta nowoczesna, jazzowa konstrukcja wyrasta z bardzo konkretnej szkoły i muzycznych korzeni lidera. Można odnieść wrażenie, że w Szymonie drzemie dwóch Zawodnych – a właściwie, patrząc na poziom wykonawczy, dwóch Nie-Zawodnych muzyków. Pierwszy to klasyk, od ponad ćwierć wieku zrośnięty z saksofonem, pokorny wobec partytury i bezbłędny w technicznej precyzji. Drugi to szalejący jazzman, który w improwizacji szuka ryzyka i totalnej wolności.Ta niemal architektoniczna dyscyplina, którą lider wyniósł z klasycznego wykształcenia, jest fundamentem, na którym teraz bezpiecznie buduje swobodę swojego kwintetu. To sprawia, że nawet w najbardziej odważnych, free-jazzowych wręcz fragmentach, słyszymy logikę i dbałość o detal.




Estetyka i struktura albumu

Płyta anonsowana jest jako dzieło, w którym obszarem poruszania się muzyków jest jazz i szeroko pojęta muzyka improwizowana. Słychać tu inspiracje estetyką nagrań spod znaku ECM oraz twórczością Briana Blade’a – jednego z najważniejszych i najbardziej wszechstronnych perkusistów naszych czasów, kojarzonego przede wszystkim z legendarnym Kwartetem Wayne'a Shortera. To brzmienie przestrzenne, w którym każdy dźwięk ma swoje uzasadnione miejsce.

Na albumie znajduje się łącznie 11 kompozycji. Ich tytuły nie są przypadkowe – bazują na abstrakcyjnych skojarzeniach, różnorodnych wspomnieniach, intymnych inspiracjach i doświadczeniach lidera. Znajdziemy tu zarówno bezpośrednie odniesienia do nomenklatury świata komputerów, jak i do fascynującej anatomii ludzkiego mózgu, co tworzy spójny, konceptualny kręgosłup wydawnictwa.



Przewodnik po ścieżkach umysłu

Wybrane fragmenty tej podróży to precyzyjnie zaplanowane sektory świadomości:

  • „Defragmentation” – Utwór tytułowy opiera się na bardzo łatwo zapamiętywalnym głównym motywie saksofonów. To on wyznacza kierunek całości, stanowiąc silny fundament dla dalszych improwizacji.

  • „Easy Small Talk” – To utwór, który osobiście przypadł mi do gustu najbardziej. To tutaj cały zespół daje praktycznie popis swoich możliwości, tworząc monolit, od którego nie sposób się oderwać. To kawałek ocierający się o geniusz – ma w sobie taką dawkę energii i muzycznej prawdy, że mogę go słuchać bez przerwy w zapętleniu. To punkt, w którym kwintet osiąga absolutną synergię.

  • „Wisdom Protocol” – Kompozycja żywa, ale intencjonalnie zagmatwana w swojej strukturze. Fascynujący jest moment, w którym oba instrumenty dęte nagle milkną, a pierwszy plan całkowicie zajmuje Dominik Kisiel. Jego fortepianowa narracja wprowadza tu zupełnie nowy poziom skupienia.

  • „Home as Home” – Moment wyciszenia. Utwór liryczny i melodyjnie piękny, w którym lider pozwala wybrzmieć prostym, ale głębokim emocjom.

  • „Wintering in the Whisky Cup” – Kompozycja o gęstym, „obarowym” klimacie. Można tu poczuć dymną atmosferę nocnego klubu i pewną szlachetną rezygnację, która idealnie koresponduje z tytułowym nastrojem.

  • „The Judgement” – Utwór o niemal hipisowskim duchu wolności. Flet Zawodnego i saksofon Kowalika idą tu ramię w ramię, tworząc specyficzne, równoległe brzmienie, które nadaje kompozycji wyjątkowego, organicznego charakteru. Tekst w utworze zdradza intencje całego albumu:

    Sąd nie jest ostatecznym werdyktem. Jest pomiarem dopasowania.

    To moment, w którym rozproszone fragmenty zostają przyłożone do lustra intencji. Oceniamy siebie przez pryzmat tego, do czego czujemy się zdolni, podczas gdy inni oceniają nas przez to, co już zrobiliśmy.

    W procesie defragmentacji, sąd jest wagą. Waży szum w opozycji do sygnału, rozproszenie w opozycji do skupienia. Jest filtrem, który decyduje o tym, co zostaje w strukturze, a co zostaje porzucone w próżni.

    Być osądzonym, to znaczy zostać dostrzeżonym. Zostać dostrzeżonym, to znaczy zaistnieć w kodzie umysłu.


Ewolucja rytmu: Mikołaj Stańko


MIKOŁAJ STAŃKO  fot. MONIKA GUT - JARECKA
MIKOŁAJ STAŃKO  fot. MONIKA GUT - JARECKA

Osobne uznanie należy się Mikołajowi Stańko. Z płyty na płytę staje się on coraz bardziej wyrazistym perkusistą, a na „Defragmentation of Mind” ta ewolucja jest szczególnie słyszalna. Stańko gra tu spokojniej niż we wcześniejszych projektach, ale ta powściągliwość idzie w parze z wykorzystaniem znacznie szerszego arsenału środków. Jego gra nie polega już tylko na trzymaniu pulsu, ale na budowaniu wielowymiarowych tekstur i świadomym operowaniu ciszą, co dowodzi ogromnej dojrzałości artystycznej.


Brzmienie i jedność

Siłą kwintetu (Szymon Zawodny, Szymon Kowalik, Dominik Kisiel, Konrad Żołnierek, Mikołaj Stańko) jest monolit sekcji dętej i wzajemne zaufanie. „Defragmentation of Mind” to album kompletny i odważny, który udowadnia, że Zawodny nie spoczął na laurach po Fryderyku, ale ruszył w stronę jeszcze głębszej eksploracji własnego stylu. Lider nie poszedł na melodyjno - rytmiczną łatwiznę, ale i nie popadł w nużące kombinacje. Moim zdaniem obie płyty Zawodnego tak samo zasługują na miejsce w Waszej jazzowej płytotece


Premiera już 27 marca 2026 roku podczas Festiwalu Jazz Jantar w Gdańsku. Przygotujcie się na proces, po którym Wasza muzyczna świadomość zostanie scalona w nową, klarowną formę.


Wesprzyj naszą misję!

Jeśli nasza recenzja pomogła Ci w „defragmentacji” muzycznych ścieżek i planujesz sięgnąć po nową płytę Szymona Zawodnego, rozważ postawienie nam symbolicznej kawy. Każda wpłata pozwala nam dalej patronować tak ambitnym projektom jazzowym i dostarczać Wam treści bez zbędnych uproszczeń.

Postaw kawę redakcji Jazzda.net: [buycoffee.to/jazzda]

Komentarze


bottom of page