Odwaga w czasach popmiazgi i BrawoJa – People In Orbit i ich jazzowy „Viewpoint”
- ROBERT KOZUBAL

- 6 dni temu
- 3 minut(y) czytania

Dziś trzeba mieć cholernie dużo odwagi, aby iść w taki „jazzowy jazz”. W dobie playlist skrojonych pod algorytmy i wszechobecnego wygładzania brzmień, pójście pod prąd z czystą, energetyczną formą kwintetu jest aktem niemal rewolucyjnym. Ale gdy bierzemy do rąk nowość od April Records, trudno spodziewać się hip-hopowych beatów czy radiowych piosenek. To stajnia dla tych, którzy patrzą do przodu, nie zapominając o korzeniach – i rezydujący w Malmö kwintet People In Orbit na swoim nowym albumie Viewpoint udowadnia to z nawiązką.
Dziś, 10 kwietnia 2026 premiera!
Lider i wizja: Adam Sass
Liderem zamieszania jest trębacz i kompozytor Adam Sass. To postać, która od założenia zespołu w 2020 roku konsekwentnie szuka nowej drogi dla klasycznego instrumentarium. Sass, wraz z Edvinem Ekmanem (saksofon tenorowy), stworzył frontmur nie do przebicia. To płyta niezwykle energetyczna, na której sekcja dęta nie tylko podaje tematy, ale rączo i chętnie „wpada na siebie” w improwizowanych dialogach.

Sass ma rzadki dar – potrafi narzucić rygor kompozycyjny, jednocześnie zostawiając muzykom ocean miejsca na własną ekspresję. Najlepiej słychać to w otwierającym płytę utworze Cycle 1. Ach, jak cudownie ogrywają się tu wszyscy! To popis muzycznej empatii i technicznego kunsztu, gdzie instrumenty nie walczą o dominację, lecz prześcigają się w błyskotliwych ripostach. Ten „wspólny mianownik” towarzyszy nam przez cały album – popisy muzyków zdają się nie mieć końca, a ich dialogi sprawiają, że nawet ktoś, kto na co dzień nie przepada za jazzem głównego nurtu, wsłucha się w ten styl z autentyczną przyjemnością.
Koncepcja: Punkt widzenia kontra „pogląd brawo ja”
Viewpoint to album koncepcyjny skupiony wokół tematu perspektywy. I tutaj dochodzimy do sedna, bo w dzisiejszych czasach „punkt widzenia” stał się rzeczą pierwszoplanową, choć często w wynaturzonej formie. Żyjemy w dobie prymatu subiektywizmu nad obiektywizmem, co prowadzi do całkowitego zaniechania dostrzegania punktu widzenia zbiorowego. Zachowania ludzkie przestał wyznaczać humanitaryzm czy egalitaryzm, a empatia bywa postrzegana jako „głupie frajerstwo”, które nie może ograniczać naszego indywidualizmu. Niewesołe to wnioski, ale symptomy widać wszędzie: na ulicy, w sklepie, w pracy – wszędzie wygrywa egoistyczny pogląd „brawo ja”.
Muzyka People In Orbit zdaje się być odtrutką na ten stan rzeczy. Sercem wydawnictwa jest suita Cycles (tytułowe Cykle) – czteroczęściowy utwór skomponowany na podstawie partytury graficznej. Każda jego sekcja reprezentuje inne ludzkie życie i jego relację z otaczającym światem. Tutaj perspektywa nie służy do izolacji, lecz do budowania więzi. Muzycy odważnie sięgają też po punkty widzenia istot pozaludzkich – w kompozycjach odnajdziemy echa inspirowane głębokooceaniczną komunikacją wielorybów oraz powolnym, niemal hipnotycznym ruchem dryfowania. To nadaje całości niesamowitego, niemal metafizycznego wymiaru, przypominając nam, że nie jesteśmy pępkiem świata.
Elektroniczne smaczki
To, co wyróżnia Viewpoint na tle klasycznych kwintetów, to inteligentne wykorzystanie „elektronicznych zabawek”. Niklas Bergström przy Minimoogu i efektach (podobnie jak Ekman na saksofonie) dodaje muzyce nowoczesnego sznytu. Te tekstury nie są tu tylko ozdobnikiem – one budują przestrzeń, która idealnie koresponduje z koncepcją wielowymiarowej perspektywy. Skandynawska tradycja lat 60. zderza się tu z nowoczesnym jazz-rockiem w sposób naturalny i świeży.

Hymn na do widzenia
Płyta kończy się w sposób absolutnie spektakularny. Cycle 4 to podniosły jazzowy hymn, który po wielokroć zmienia swoje oblicze. Od początkowego skupienia, przez gęstą fakturę, aż po finałowe wyzwolenie. To kompozycyjne domknięcie suity jest dowodem na to, że People In Orbit to obecnie jeden z najciekawszych zespołów na północnej scenie, potrafiący wpleść wściekłą energię w intelektualną ramę.
Brawo za bezkompromisowość i za to, że w świecie „brawo ja”, zespół potrafił powiedzieć „brawo my”. Album to solidna dawka energii, która przywraca wiarę w siłę kolektywu z nowoczesnym pazurem.
Skład zespołu:
Adam Sass – trąbka
Edvin Ekman – saksofon tenorowy, efekty (EFX)
Niklas Bergström – fortepian, Minimoog Voyager, efekty, Novation Circuit Mono Station
Edvin Elmersson – kontrabas
Frank William Reis – perkusja
Podoba Ci się nasze spojrzenie na jazz? Jeśli zamiast „brawo ja” wybierasz „brawo my” i cenisz sobie nasze niezależne punkty widzenia, postaw nam wirtualną kawę i wesprzyj naszą działalność. Każdy taki gest to dla nas sygnał, że warto dalej iść pod prąd i szukać w muzyce czegoś więcej niż tylko tła.
☕ Postaw kawę Jazzda.net https://buycoffee.to/jazzda.net





Komentarze